niedziela, 13 marca 2016

Po drugiej stronie - czyli tym razem nie tylko o tworzeniu

Zdjęcie: Zapiski z przypomnianych krain
Opowiem Wam dzisiaj o książce, która wymyka się poza wszelkie ramy. Niektórzy klasyfikują ją jako ogólną fantastykę, część dopatruje się thrillera, część kryminału, nawet powieści psychologicznej; proszę Państwa, także i erotycznej... Debiutancka książka Rafała Cuprjaka może z powodzeniem odnaleźć się w każdej kategorii, oby tylko nie przyporządkowywać jej do regału z literaturą młodzieżową i wiekowo niżej. Ok, kolorowanek w tej publikacji też nie ma, a w mojej księgarni i odstresowywacze swoją półkę mają.

No dobrze, zapewne zaraz powiecie, skoro gatunek wydaje się  niemal uniwersalny, książka powinna trafić do każdego. Nic bardziej mylnego. Tak, to jest ten moment, kiedy powinnam oświadczyć wszem i wobec: jeśli jesteś czytelnikiem zaczytujących się w książkach "letkich, łatfyh i pszyjemnyh", gorączkujesz się na samą myśl o genderowej wersji brokatowego wampira, nawet po debiut Rafała Cuprjaka nie sięgaj i wyłącz tę notkę. Lojalnie uprzedzam.
Wychodzi na to, że część formalną mamy już za sobą, być może właśnie odsiałam komentarze typu "ta ksionszka nie dla mie, link do bloga" (Twardochowy paradoks Pudelka jest mi znany). Wiem, nie zaczęłam zbyt miło, ale widziałam już tekst o "Po drugiej stronie", którego autorka otrzymanej do recenzji książki w ogóle nie zrozumiała, blurba też nie, ogólnie dopiero okładka pomogła jej do jakiś wniosków dojść, przez co cała książka została nazwana przeciętną. Okładka. Zdjęcie kupione na jednym z serwisów. No opadły mi ręce i cycki, poszorowałam nimi po podłodze w drodze po herbatę. Ale nie o tym.

"Po drugiej stronie" Rafała Cuprjaka łatwą lekturą nie jest, wyjaśnijmy sobie na starcie. Jej akcja toczy się w kilku miejscach, w różnym czasie, narracja prowadzona jest z punktu widzenia różnych bohaterów. Autor wprowadza na scenę tajemniczego, zakrwawionego mężczyznę z amnezją, punka Cypisa, bywającą na squacie panienkę z dobrego domu Monikę,  uratowanego ze śmiertelnego transportu żyda Izaaka, zakochaną w nim Polkę - Krystynę, ekskluzywną prostytutkę Natalię, gościa schroniska Antoniego, tajemniczego gospodarza... Z pozoru są to odrębne historie, jakieś naprędce nakreślone na kartce kółka i kreski. Z czasem sprawna dłoń artysty dorysowuje do ich portretów coraz to nowsze szczegóły, umożliwia czytelnikowi bliższe poznanie postaci, targających nimi namiętności. 
Łączy je jedno: każda z wymienionych (i nie tylko) osób prędzej czy później wchodzi w kontakt z NOŻEM. Nie "nożem", a "NOŻEM". Czym on jest? Nie chcecie chyba, bym zepsuła Wam zabawę, nie?

Debiutancka powieść Rafała Cuprjaka wciąga. Pochłonęła mnie na trasie gdzieś między Krakowem a Warszawą, nie dawała spokoju później. Ta opowieść jest psychodeliczna, wykręcona, bardziej szalona od słynnej herbatki w Krainie Czarów. Nieraz już się wydawało, że autor mnie nie zaskoczy i się myliłam. Lubię takie zawody. Lubię przyglądać się jak elementy zaczynają tworzyć logiczną całość, niekoniecznie według tego, co sama próbuję wydedukować. Serio, niektórych rozwiązań się w ogóle nie spodziewałam. 
Tajemnica, okres Drugiej Wojny wymieszany ze współczesnością, bohaterowie wykluczeni ze społeczeństwa, przemoc, seks - a raczej jego aspekty, których nie jest w stanie zaakceptować szary Kowalski wychowany w duchu tradycji... Mnóstwo tych barw na płótnie. Tworzą obraz tak abstrakcyjny, że długo nie potrafiłam oderwać wzroku.

Notkę  nie bez powodu ilustruje to zdjęcie. Wyobraźcie sobie poniedziałek po weekendzie krakowskim. Cztery godziny w autobusie z powieścią, potem nocny do mieszkania. Cztery, może pięć odzin snu i zaczyna się tydzień, zupełne "zamki na piasku". Wbiegacie do pracy, mijacie znajome sprzęty i nagle dociera do Was, że właśnie odbiliście się w identycznym jak na okładce lustrze, które jak gdyby nigdy nic wisi sobie w prowadzonej przez Was kawiarni. Dreszczyk. Wiem, pochwaliłam się tym już wcześniej.

Zgrzyty? Przyznam lojalnie, że są. Wyłapałam kilka wpadek korektorskich, których - mam nadzieję - już czytelnicy nie uświadczą  w dodruku.

"Po drugiej stronie" nie jest lekturą lekką, dlatego wiem, że nie trafi do każdego, nie porwie, nie pozostawi z jednym, wielkim "wow". Trzeba myśleć, kojarzyć fakty, łączyć je z tym, co już się przeczytało, czasem dociekać, poszukiwać wskazówek. Dlatego też przyzwyczajony do literatury kiepskich lotów czytelnik się zniechęci. Ale Was do takich nie zaliczam - wszak dotarliście aż tu. No cóż, nie przedłużam. Po prostu się za tą książką rozejrzyjcie, bo to godnie wydane cztery dychy (autorka posta potwierdza, zainwestowanych pieniędzy nie żałuje), a w internetowej księgarni wydawcy złapiecie taniej.

Po drugiej stronie

autor: Rafał Cuprjak
wydawca: Genius Creations
data wydania: 2015
oprawa: miękka

moja ocena: 8/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.