poniedziałek, 14 marca 2016

Syreny z Tytana - hej, hej! Mars atakuje! - recenzja Tygrzyka

Okładka
Cześć przy poniedziałku. Tygrzykowi się pogadało ostatnio o kilku książkach, które przeczytał, dlatego też szykuje się nielichy cykl jego "gderanda". Na start lecą "Syreny z Tytana". Kawa w dłoń.

Pomysł z atakiem Marsjan na planetę ziemię jest bardzo stary. Mieliśmy kultową "Wojnę światów" Wellsa, prześmiewczy film „Marsjanie atakują” Burtona, chociaż Marsjanie pojawiają się  już w XVII wieku u Kirchera oraz u Swedenborga.
U Vonneguta jednak Marsjanie są potomkami ziemskich kolonistów, których uzbraja się i szkoli do walki przez Wilsona Milesa Roomforda, bogacza który pewnego dnia wleciał sobie statkiem kosmicznym do „infundybuły chronosynklastycznej” – przez co poznał przyszłość i znał ścieżki przeznaczenia. Oczywiście inwazja okazuje się fiaskiem, Marsjanie zostają starci na radioaktywny pył, a ludzkość po pewnym czasie doznaje globalnego szoku podobnego tego po odkryciu prawdy o obozach koncentracyjnych po Drugiej Wojnie. Władzę nad rządem dusz sprawuje  Kościół Boga Doskonale Obojętnego. I tu pojawia się nasz prawdziwy bohater – Malachi Constant, bogacz który cały swój dobytek zawdzięcza niezwykłemu szczęściu.

Powieść pełna absurdów, kosmitów, wątków mesjanizmu, przeznaczenia oraz manipulacji.
Niestety jest to słaba sf i przeznaczona bardziej dla czytelnika, który od fantastyki stroni. Sam autor swoją drogą kilkakrotnie wyrzekał się bycia autorem fantastyki, a sama powieść zyskiwała nierzadko miano „postmodernistycznej”. Koncepcje Uniwersalnej Woli istnienia, wolnej woli, przeznaczenia czy zakulisowanego sterowania losami wszechświata są dobrze wtopione w fabułę, jednak poza początkiem i końcówką sama fabuła de facto nie ma nam nic do zaoferowania.

4/10 (ponieważ tabletki z tlenem dla Marsjan były mimo wszystko śmiesznym pomysłem)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.