niedziela, 10 kwietnia 2016

Pokój Światów, czyli o asymilacji, zemście i legendach

Inwazja Marsjan.

Gdy wcześniej ktoś rzucał w mojej obecności to hasło, przed oczami stawały mi nagłówki o zielonych ludzikach, porywających ludzi i krowy, robiących Amerykanom kręgi w polach kukurydzy. Grali to tak często, że aż się przejadło. Zdarzały się także skojarzenia ze strzelającymi laserami statkami, co przy dźwiękach "O Fortuna" kopią ludzkości do plecowych pęknięć. Ogólnie sytuacja kiepska. Na słabiej rozwiniętą cywilizację napada grupa bardziej rozwinięta, sieje strach, podbija... Ile takich filmów widzieliśmy, ile książek przeczytaliśmy? Mnóstwo.

A co by było, gdyby kosmici, w tym przypadku Marsjanie, nie zachowywali się jak na typowe, kreskówkowe czarne charaktery przystało? Gdyby przestały wywoływać skojarzenia z Hunami, Gotami, czy innymi ludami barbarzyńskimi? Nie da się? Ależ się da. Wyobraźcie sobie, że antagoniści - podobnie jak starożytni Rzymianie - nie niszczą kultury ludów podbitych, lecz starają się z nią zasymilować. Wnikają w społeczne struktury, przyjmują kulturowe wzorce... Coś takiego mogłoby się wydarzyć w każdym momencie historii, na przykład po którejś z wielkich wojen. By daleko nie szukać, niech będzie pierwsza tym mianem zwana. Zaintrygowałam? Pozwólcie, że opowiem Wam o "Pokoju światów", debiutanckiej powieści Pawła Majki, która ukazała się nakładem bydgoskiego wydawnictwa Genius Creations.
Zatem Pierwsza Wojna Światowa. Jak się potoczyła, wie każdy, kto mniej lub bardziej aktywnie uczestniczył w lekcjach historii. Najpierw poddała się Bułgaria, potem Niemcy, Turcja... Nie będę się rozwodzić. Szczególnie, że w tym momencie o oficjalnie przyjętej wersji historii polecam zapomnieć.

W 1915 roku doszło do inwazji Marsjan. Nastąpił Kres. Nie byle "kres", by pisać go z małej litery, lecz właśnie koniec starego porządku, od którego zaczęto liczyć czas. Zrzucone przez obcych mitobomby wywołały skutki, których nie spodziewał się nikt. Ożyły legendy, postacie z mitów i baśni. Pomiędzy ludzi zeszli bogowie religii politeistycznych (z nieznanych przyczyn absoluty wyznań monoteistycznych milczały i objawiać się nie kwapiły)... Czucie i wiara skuteczniejsze od mędrca szkiełka i oka. Zrobił się wielki bałagan, którego nie spodziewali się także sami najeźdźcy. W takim przypadku część Marsjan pozostała na Ziemi. Niektórzy dopasowywali swoje ciała do ziemskich warunków (nie znaczy jednak, że od razu przyjmowali typową, ludzką sylwetkę), choć Ziemianinowi nietrudno było zauważyć, że korzysta na przykład z samochodu dostosowanego do Marsjanina.

Paredziesiąt lat później. Na szubienicy stają skazańcy, lada moment mają zostać straceni. Jeden z nich, ten gruby, udusił kochankę. Złodziej miał pecha przy włamaniu, zatłukł właściciela, co go nakrył. Ten cichy mordował prostytutki, w momencie złapania miał zatłuc piątą. 
Ostatni zamordował pana Burtowieckiego, zasłużonego obywatela miasta, prezesa rady kupieckiej. Zapytany o ostatnie słowa, oznajmia tajemniczo, iż zostało jeszcze trzech. Chwilę potem zostaje powieszony, traci oddech, wierzga. Wydawałoby się, że traci życie, zupełnie jak jego współtowarzysze niedoli, że za chwilę i on stanie się pożywką dla upiorów.
Nic z tych rzeczy. Przed pobratymcami chroni go piękna upiorzyca. Jest jej, ją ma karmić śmiercią. Piękny duch zemsty, który dopinguje swego nosiciela, by odnalazł i zniszczył morderców żony i dzieci. Bo wciąż po Ziemi chodzi ich trzech. Mirosław Kutrzeba nie spocznie, wytropi ich wszystkich.

Nowakowski, bogaty i wpływowy krakowski Marsjanin, organizuje ekspedycję na wschód. Czego poszukiwać będzie zwerbowana przez niego drużyna?
Odnoszę wrażenie, że polska kultura i obyczajowość lubują się wręcz w motywach śpiących bohaterów, którzy powrócą, "gdy wiatr zimny będzie dął i smutek rządził światem". Ze szkoły pamiętam "Pieśń o żołnierzach z Westerplatte" Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, zresztą uczyłam się jej na pamięć. Utkwiła mi również opowieść o śpiących pod Giewontem rycerzach, co zbudzą się wtedy, gdy coś zagrozi Polsce (zresztą ten motyw został później wykorzystany w opowiadaniu wydrukowanym w Empikowym zbiorze "2012"). Do tej tematyki w swojej debiutanckiej książce nawiązuje również Paweł Majka. Zręcznie rozpisuje relacje postaci z baśni, literatury (dobra, kto nie czytał Sienkiewicza? Przyznawać się bez bicia), mitologii, przeplata je z wykreowanymi przez siebie sylwetkami. Niekiedy puszcza czytelnikowi oko, gdy Kutrzeba kpi z przewidywalności prostego Jaśka, co na prawdziwą księżniczkę czeka, ze zwierzętami rozmawia i pragnie czynów wielkich dokonać.

Wyrobiłam sobie ostatnio zboczenie na technologię. Taki efekt dyskutowania z kolegami, że bardziej od plotek, romantycznych porywów i wzruszeń interesują mnie sprzęty, którymi bohaterowie się posługują do przemieszczania i "robienia sobie kuku". Mitobomby Marsjan narobiły poważnego bałaganu. Zatrzymały rozwój technologiczny w kierunku, który znamy. Ludzkość nie lata samolotami, lecz sterowcami; po powierzchni jeździ koleją, na przykład tą galicyjską lub samochodami (bogatsi) lub nawet wozami (biedniejsi. I niefortunni wisielcy z prologu). Tyle fajnych smaczków. I to bez głupawych, amerykańskich spodków.

Ok, uczucia i romantyczne porywy. Są. Ale zrównoważone. Jeśli macie zamiar się zapłakiwać nad pierwszą miłością niewinnego (złośliwie podśpiewuję, że jak nieosrana łąka) Jaśka, co z burdelu pluskwy wygania, schowajcie chusteczki. Bo to powieść - niektórzy by zapewne uznali - "męska". Od romantycznych porywów ważniejsza jest zemsta, akcja i zlecenie.

Nie chcę już Was swoim gderaniem i pianiem zamęczać. Strasznie mi się powieściowy debiut Pawła Majki spodobał. Gadałam o tym znajomym, rekomendowałam, dopasowywałam opis fabuły pod konkretnych, co trudne nie było - bo w tym "misz-maszu" każdy powinien coś dla siebie znaleźć. Mam nadzieję, że sprowokowałam choć jedną osobę do sięgnięcia po tę opowieść (w sumie jeśli jeden nie zaopatrzy się przed urodzinami, kupię mu audiobooka. Tak, "Pokój światów" to w tym momencie jedyny tytuł GC w wersji audio). Bo warto, naprawdę. "Pokój światów" to dla mnie kilka godzin czystej, inteligentnej rozrywki i prawdziwa przygoda, którą - mam nadzieję - wkrótce będzie mi dane kontynuować, nie tylko za sprawą dwóch opowiadań z uniwersum, dołączonych do darmowej antologii "Geniusze fantastyki".



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.