wtorek, 19 kwietnia 2016

Sword Art Online #001 Aincrad - o grze MMOPG bez wyjścia

MMORPG (Massive Multiplayer Online Role-Playing Game) to rodzaj komputerowej gry fabularnej, w której gracze, dzięki łączu, mogą  grać ze sobą w wirtualnym świecie. Ten rodzaj rozrywki popularny jest nie tylko wśród młodzieży szkolnej - duża część graczy to osoby dorosłe i samodzielne.
O tym, że świat MMORPG to idealna sceneria do umieszczenia akcji opowieści, fani azjatyckiego komiksu i animacji mieli szansę przekonać się za sprawą produkcji spod znaku .hack (czyt. dot hack). Po ogromnym sukcesie .hack//Sign, anime opowiadającego o losach niemogącego się wylogować Tsukasy, ruszyła lawina innych historii osadzonych w realiach uniwersum. Gry, nowe serie anime, mangi, powieści, gadżety... Rynek o ogromnej wartości.

W roku 2009 na rynku japońskim pojawił się kolejny tytuł z "gierczanego" nurtu, który podbił serca fanów. Nakładem Kadokawa Corporation Tokyo ukazała się light novel "Sword Art Online" Rekiego Kawahary. Autor wcześniej umieszczał tekst powieści na swojej stronie internetowej, jednak odzew czytelników był tak ogromny, że książki zostały wydane oficjalnie. Grafiki wykonał rysownik ukrywający się pod pseudonimem abec.

Light novel (po japońsku nazywana również waseieigo) to powieść skierowana głównie do młodzieży i młodszych dorosłych, okraszona ilustracjami w stylu manga. Zazwyczaj są to wydania tanie w miękkiej okładce. Japonia może poszczycić się ogromnym rynkiem light novel, w Polsce ta gałąź dopiero raczkuje. Dotychczas wydano u nas "Na skraju jutra" (Galeria Książki), "Sword Art Online" (Kotori) oraz "Zerowa Maria i puste pudełko" (Waneko).

Manga SAO po japońsku. Tego typu ciekawostki dostępne
tu.
Maj 2022. Do sprzedaży trafia NerveGear, urządzenie mające umożliwić graczom jak najbardziej realne doznania płynące z uczestnictwa w rozgrywce MMORPG. Dzięki specjalnemu hełmowi można kontrolować wszelkie impulsy w mózgu - gracz widzi świat, do którego się zalogował, chodzi w nim, walczy, a jednocześnie nie doznaje kolizji w rzeczywistości.
Z takiego właśnie urządzenia korzysta między innymi Kirito, użytkownik gry Sword Art Online, który wcześniej miał szansę uczestniczyć w betatestach. Zupełnie jak inni gracze, swą postać uślicznił do granic możliwości, jednak zostawił zbliżony do oryginalnego wzrost.
Dotychczas SOA było zabawą, sposobem na oderwanie się od problemów, rzeczywistości. Jeśli jakiś gracz zginął, pojawiał się w lokacji startowej, skąd na nowo mógł zacząć przygodę.
Aż pewnego dnia wszystko się zmieniło. Nastąpił koniec.

Pewnego dnia bohater, po skończonej rozgrywce z wirtualnym kolegą Kleinem, zauważyli pewną niepokojącą nieprawidłowość. Z panelu znajomego zniknął przycisk "wyloguj". Okazało się, że nie tylko u niego. Wielu innych graczy również odnotowało ten problem i oczekiwali na oficjalny komunikat "z góry" o ewentualnym błędzie w grze i czasie przywrócenia funkcjonalności.
Nagle na niebie pojawiła się ogromna, zakapturzona postać. Akihiko Kayaba, twórca uniwersum SOA. Wyjaśnił, że jego celem było stworzenie pierwszego Virtual Reality MMO na świecie. Wszyscy gracze zostaną zatem uwięzieni, dopóki ktoś nie dotrze do setnego piętra zamku Aincrad, na kondygnacjach którego toczy się rozgrywka. Do tej pory jednak nikt się nie wyloguje. I bez kombinowania. Nie pomoże próba ściągnięcia NerveGear, odłączenie prądu lub sieci. Wszelkie próby ingerencji z zewnątrz skończą się śmiercią gracza przez zagotowanie mózgu za pomocą fal z urządzenia. Śmiertelne jest także utracenie wszystkich punktów życia.
Szantaż podobny jak w przypadku słynnego "Bunkra".

Gdy już mija pierwszy szok, bohaterowie starają się podjąć jakiekolwiek działania. Jedni zrzeszają się w grupy, inni postanawiają działać na własną rękę. Ktoś musi przecież przebić się przez potwory i dotrzeć do ostatniej kondygnacji. Czy tak się stanie? Jaką rolę w życiu bohatera odegra władająca rapierem Asuna, zwana popularnie Iskrą? Na te i wiele innych pytań odpowiedzi Wam nie udzielę - nie chcę psuć zabawy.

Czytelnik poznaje świat z perspektywy Kirito. Jak już wspominałam, to doświadczony gracz. Brał wcześniej udział w betatestach Sword Art Online. Nie zrzesza się w drużyny, woli grać  na własny rachunek, choć nie stroni od towarzystwa niektórych osób.
Kirito w jasny sposób objaśnia mechanikę gry, relacje panujące między graczami, zasady działania gildii i stowarzyszeń, postępy w zdobywaniu zamku. Tutaj jest kimś ważnym.
W świecie realnym natomiast to młody chłopak, starszy brat swojej siostry, oddany fan Akihiko Kayaby.

Zapewne za sprawą niewielkiej ilości dostępnych na polskim rynku tytułów, motyw niemożliwości wyjścia ze świata gry skojarzył mi się z Tsukasą ze wspomnianej serii .hack. Tym razem jednak to nie ciało jednego gracza leży bezwładne gdzieś w pokoju, uwięzieni  w ten sposób zostali wszyscy, którzy tego feralnego dnia weszli do rzeczywistości wirtualnej
Promocja na sobotę. Można kupić książki do 30% taniej.
Jeśli jednak spojrzeć na nasz rodzimy rynek literacki, można dostrzec tu pewną perełkę. Motyw gier pojawia się również w świecie "Gamedec" wykreowanym przez Marcina Przybyłka. Detektyw Torkil Aymore, mieszkaniec Warsaw City, dystryktu Chotomou, poszukuje przestępców, którzy swych niecnych czynów dokonują w różnych rodzajach wirtualnych rzeczywistości.

Wydanie Kotori. Zupełnie jak w luźno sformułowanej przeze mnie definicji, jest to książka wydana w miękkiej oprawie. Wielkością idealnie pasuje do większości tytułów tego wydawnictwa - nowelek Katt Lett, czy mangi "Wybranki jej wysokości". Wewnątrz 8 kolorowych stron, kilka ilustracji w ładnej, młodzieżowej stylistyce.
Korekta dość staranna - przyuważyłam gdzieś jakieś drobniejsze byki w stylu źle odmienionego wyrazu.

Rozpisałam się. Zauważyłam, że SAO jest jednym z popularniejszych tytułów od Kotori. Fani z niecierpliwością wyczekują kolejnego tomu, chcą zgłębiać się w historię Kirito i poznawać Aincrad. Przyznaję się, nieco mi się ten nastrój udzielił. "Sword Art Online" książką wymagającą nie jest, nie trzeba znać mitów, legend czy historii, by dobrze się przy lekturze bawić. Każde trudniejsze pojęcie zostaje wyjaśnione. Jeśli nie robi tego Kirito, na dole strony czytelnik odnajdzie przypis od tłumacza.
Komu polecić? Z pewnością nastolatkom, którzy lubią fantastykę, pasjonują się grami komputerowymi, potrafią niekiedy przesiedzieć długie godziny na rozgrywce. Czy starszym? Tak, dla odprężenia. Jeśli jednak chcielibyście lektury bardziej wymagającej, a traktującej o wirtualnej rzeczywistości, odsyłam do wspomnianego "Gamedeca".
Sama w wolnej chwili z chęcią jeszcze do SAO się "zaloguję".

Sword Art Online #1 Aincrad

autor: Reki Kawahara
ilustracje: abec
wydawca polski: Kotori
data wydania: listopad 2014

moja ocena: 6/10

http://okami.sklep.pl/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.