środa, 4 maja 2016

Antologia mang doujinshi - czyli strzał w stopę od The Cold Desire

Zacznijmy od tego, że "Antologia mang doujinshi #01" znalazła się na mojej półce przypadkiem - zamówiłam "Antologię fantasy" wydaną przez tę samą oficynę, jednak dostawca pomylił tytuły i dwa dni później w biurze czekała na mnie taka radosna przesyłka.
Problemów nie robiłam, wzruszyłam ramionami, przeczytałam blurba, przekartkowałam - i wtedy właśnie uleciał ze mnie cały entuzjazm.

Na przykładzie wybranego komiksu miałam się właśnie przekonać co powoduje taką falę niechęci do The Cold Desire. Sama też mam im nieco do zarzucenia (kontakt z potencjalnym - choć ok, umowę podpisałam - autorem), jednak to, co zobaczyłam, sprawiło, że przeszedł mnie dreszcz.

Na wstępie zaznaczmy, że w niniejszym tomiku znajdować się miały historie z nurtu yaoi, czyli boyxboy, czy też bardziej po polsku - ukazujące mniej lub bardziej intymne relacje między mężczyznami. Do czego mi to? Ano do tego, by w odpowiednim miejscu przypomnieć.
Jeszcze jeden element. Doujinshi/ doujin to fanowski komiks ukazujący realia danego tytułu - wiecie, takie fanfiction, ale w wersji rysowanej.
Skoro już gderam i zastrzegam - z tytułów, do których  nawiązują autorki (?), znam jedynie "Axis powers Hetalia" i zdecydowanie nie umiem się do grona fanów Włoch i spółki zaliczyć. Do poznania pozostałych mangowych tytułów jakoś rysowniczki zachęcić mnie nie potrafią.

"Wybacz mi" autorstwa Sake jest historią osadzoną w świecie serii "Tiger & Bunny". Jeśli idzie o kreskę, wydaje mi się najbardziej profesjonalny z całego zbioru, jednak też nie wywołuje u mnie wybuchu entuzjazmu. Zaczęło się od słów od autorki, dla której yaoi jest pojęciem określającym czas (redaktor w biurze kwiknął, gdy zobaczył sformułowanie "moją słabością od kilku lat pozostaje yaoi, wtedy preferuję bardzo realne pairingi" - to bardzo mocno potoczne i uproszczone zdanie). Ale nie o tym. Historia. Barnaby i Kotetsu przezywają kryzys w związku. Pracują razem, mieszkają razem, ale coś uniemożliwia im współistnienie. Serio? A może to zjedzone przez bohatera "pączki z majonezem"? Męska ciąża, czy może "pączek wypełniony miłością"? Obie wersje wywołują jeden odruch: nie.

"Let me kiss" you", czyli Tygrysek i Króliczek po raz drugi,  tym razem w ujęciu Justyny M. "Dewon". Na początku łzawa scena z pocałunkiem, podobno ciemnowłosy umiera, córka ciemnowłosego wpada w łapy jakiegoś złodupca, więc ciemnowłosy wstaje z martwych, blondyn robi wielkie oczy, jakby zobaczył zupkę chińską o smaku banana i na następnym kadrze już córcia stoi obok, radosna jak nigdy dotąd. To były cztery strony, zapragnęłam umrzeć.
Zero teł, mechy koślawe, postaci koślawe... Wiem, możecie się czepiać, że sama też ładnie nie rysuję, ale moje bazgroły nie poszły drukiem, nieważne co stwierdzicie. Poza tym chyba dowiedziałam się czemu korekta podpisuje się pseudonimem - za te zdania oddzielane przecinkami, za tę dziką interpunkcję.
Ogólne przerażenie.

Wydawca dał do zrozumienia, że w zbiorze trafi się historia ze świata "Kuroko no basket". Nic takiego tu nie ma. Albo dostałam wybrakowany egzemplarz.
Chyba jednak nie.

"Iles Flottantes" Agaty Kardach, czyli przykład naprawdę źle dobranej historii do zbioru. Wydawca obiecał yaoi (no dobra, "Kuroko..." też), tymczasem nawet z lupą nie znajdziecie w tej historii jakichkolwiek elementów. Francja odnajduje Szeszele (powabną dziewoję), radośnie sobie egzystują, przychodzi Anglia, Francja wyjeżdża. "Gejdar" Bakury z Gier Karcianych dla Dzieci milczy. Yaoi nie ma, historyjka jest prosta, a ja nie należę do fanów "Hetalii", co już zastrzegłam. Do tego komiks jest tak źle sklejony, że boli. Za małe spady. W tym paragraie radośnie przypominam to, co na wstępie określiłam.

No i "Bomba" Michaliny Noszczyk. Jeśli jeszcze się  łudziłam, że "jutro będzie lepiej", to po lekturze tego doujina mi przeszło. Włochy pod nadzorem Niemiec trenuje. Ciężko, dramatycznie i przeżywa to jak stereotypowy mieszkaniec tego kraju. I właśnie jemu Niemcy zleca ciężką misję - Italiano ma odnaleźć bombę, inaczej wszyscy mężczyźni będą nosić spódniczki. Znacie już końcówkę?
Dorzućcie jeszcze nieproporcjonalne postacie, które wyglądają jak szkice, wpadki korektorskie i "Bomba" gotowa. Znowu nie.

Technicznie - napisy w dymkach powinny być wyśrodkowane, a nie są. W niektórych miejscach ciężko się doczytać o co chodzi.

Nie wiem, być może podpadłam komuś w tym momencie, ale moje pierwsze zetknięcie się z publikacją The Cold Desire odniosło podobny skutek do przywalenia obuchem w potylicę. Żyłam w błogiej nieświadomości, na forum publicznym broniłam TCD i na co mi to przyszło? Zdecydowanie najgorzej wydana dycha w ciągu ostatniego półrocza, teraz muszę się poważnie zastanowić przed zainwestowaniem w inne tytuły.


Antologia mang doujinshi 1

autor: zbiorowy
wydawca: The Cold Desire
data wydania: 2014

moja ocena: 1/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.