poniedziałek, 6 czerwca 2016

Order - czyli stolica ponownie zagrożona

Nie wiem, czy to czujecie, ale do Warszawy powróciła magia. Staje się  wyczuwalna na każdym kroku, czasem nawet można minąć na ulicy jakiś nadprzyrodzony byt. Wydaje się, że skoro teraz w stolicy można używać mocy, z pewnością będzie ona bezpieczna przed zakusami złego.

Nic bardziej mylnego. Licho - jak mówią - nie śpi, a dawni wrogowie nie zostali ostatecznie pokonani i wciąż dybią na Herberta Kruka - warszawskiego maga, który jako jedyny może wejść w Szał Krwi, stan podobny w swym działaniu do transu berserkerów. Jednak gdyby do zmartwień bohatera należała wyłącznie troska o własne życie, z pewnością byłoby o wiele łatwiej, ale...
No właśnie, już wyjaśniam.
Od 1946 roku Warszawa chroniona jest przez potężny artefakt. To zaklęty przez samego generała Sikorskiego Krzyż Srebrny Orderu Wojennego "Virtuti Militari", który od momentu przyjazdu do stolicy przechowywany jest przez Kapitułę Orderu. Na jej czele stoi kanclerz, który jako jedyny może wynieść potężny amulet z pomieszczenia, gdzie ten jest przechowywany. I mimo tego ograniczenia ktoś tytułowy order ukradł. I kto musi się sprawą zająć..?

Fanart popełniwszy. Powiększenie po
kliknięciu.
Mieszkający już w Warszawie (w mieszkaniu ojca na Kanonii) Herbert oddaje się właśnie jednemu ze swych największych nałogów - hazardowi. Znowu jest na torze wyścigów konnych na Służewcu, znowu obstawia. Jak kiedyś, kiedy jako chłopiec przychodził tu z ojcem. Również jak tego dnia, kiedy poznał dziewczynę, z której stratą do dziś ciężko się pogodzić.
Właśnie tu zastaje go wysłannik Kapituły. Jak widać, bez pomocy prezydenckiego astrologa by się nie udało.
Herbert otrzymuje propozycję nie do odrzucenia - jako mag, który przełamał Okup, powinien poradzić  sobie z odnalezieniem cennego artefaktu.
Dodatkowo do uszu Kruka dociera informacja, że w Warszawie od jakiegoś czasu znika więcej dzieci, a złodupce z poprzedniego tomu dają o sobie znać...

Herbert Kruk ewoluuje. Zaczyna być postrzegany jako mag potężny, coraz więcej osób się z nim liczy. Momentami robi się tak cyniczny i bezwzględny, że aż miło. Załatwia sprawy po męsku, nie patyczkuje się. Zrobił się  z niego taki badass, że cwaniaczkowate rudawe spod szyldu zębatek mogłoby się od niego uczyć.
Nadal też nie poukładał sobie spraw po stracie dziewczyny, co rzutuje na część jego decyzji.
Warto tez wspomnieć, że Herbert nie używa magii konwencjonalnie. Nie ma "abrakadabra, czary-mary" i fireballa. Nie, jego zaklęcia opierają się na rzeczach codziennych, prostych prawdach i utartych formułach niemagicznych. Na przykład do czego mu instrukcja systemu Windows lub umowa z dostawcą usług telekomunikacyjnych? Przekonajcie się sami, ja się nie wygadam, bo zepsuję zabawę.

Marcin Jamiołkowski po raz kolejny zabiera chętnych na wycieczkę po Warszawie, po raz kolejny mało konwencjonalnymi drogami. Czytelnik na kartach powieści zwiedzi warszawską starówkę, by niedługo potem zejść do rozległej sieci kanałów i tam ścigać przeciwników Herberta. Opisy miejsc są tak dokładne, że ktoś, kto czasem nawet bywa w Warszawie, bez problemu zlokalizuje gdzie właśnie bohaterowie się znajdują. Po raz kolejny na kartach powieści pojawią się istoty potężne, znane z baśni i legend o Warszawie - nie każde ma czyste intencje. Do tego kradzież cennego artefaktu i mamy klimat jak w popularnym parę ładnych latek temu "Kodzie Leonarda da Vinci", moi drodzy. Dzieje się, szanowni Państwo, oj dzieje.

Strona techniczna. Po raz kolejny przyglądam się ilustracji pani Alicji Sularz i ciężko oderwać wzrok. Grafika z pozoru prosta, a jednak ma w sobie coś, co przyciąga - zupełnie jak dobrze rozrysowany plakat.
Nie wiem jak odczują to inni, ale drugi tom wydawał mi się bardziej "czytalny", ciężej było się od niego oderwać. Oczywiście nie obyło się bez kilku drobnych potknięć, ale nie było ich tak wiele, by od razu bić na alarm. Tekst do druku został przygotowany naprawdę solidnie.

Przez tę książkę wkręciłam się na nowo w klimaty warszawskie, ciągnie mnie na spacer śladami bohaterów (wiem, że nie wszędzie wejść się uda) i coś czuję, że z tomem trzecim, który ukaże się za około dwa tygodnie, wybiorę się w teren. Jeśli również uprawiacie tego typu turystykę, nie zastanawiajcie się długo - sięgajcie po serię o Herbercie Kruku, bo jest warta, by zrobiło się o niej naprawdę głośno.

Order

autor: Marcin Jamiołkowski
wydawca: Genius Creations
numer tomu w serii: 2
data wydania: 2015

moja ocena: 8/10

Za egzemplarz dziękuję:

https://www.facebook.com/wydawnictwogeniuscreations/?fref=ts

Na zdjęciu mogliście zobaczyć fragment Pomnika Ewakuacji Bojowników Getta Warszawskiego. O samym monumencie przeczytacie na przykład tu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi niezmiernie miło jeśli pozostawisz po sobie ślad.
Pamiętaj, że komentarze będące spamem lub obrażające innych będą kasowane.

Informuję iż teksty (nie będące odpowiednio odznaczonymi cytatami z książek) oraz rysunki/ komiksy zamieszczane na tym blogu są moją własnością.
Okładki książek i komiksów pochodzą z serwisu lubimyczytac.pl .
Kopiowanie i/ lub przerabianie, przeredagowywanie tekstów bez mojej wiedzy i zgody jest zabronione.